Zamknij
REKLAMA

Postępowanie Pana Leszka przywraca wiarę w człowieka

18:00, 08.08.2019 | Krzysztof Suszka
REKLAMA
Skomentuj
Karta-kluczyk, który poruszył Leszka Niedźwiedzińskiego i setki ludzi/foto:Arkadiusz Borowiak

W dzisiejszych czasach najczęściej słyszymy o ludzkich tragediach, kłótniach polityków i innych negatywnych informacjach. Są jednak także czyny, które pokazują, że potrafimy pomyśleć o innych także w życiu codziennym. Leszek Niedźwiedziński zrobił coś co kiedyś było naturalne, a teraz okazuje się wyjątkowe. A może dlatego, że o takim postepowaniu się nie mówi? 

W środę 24 lipca Arkadiusz Borowiak razem ze znajomymi wyjechał samochdem z Międzychodu na koncert grupy Rammstein do Chorzowa. Radość z koncertu w drodze powrotnej niestety, ale posuła „Renówka”. Okazało się, że awarii uległa chłodnica i musieli zostawić samochód na stacji benzynowej w rejonie Góry Świętej Anny. Pasażerów siedmiu, do domu daleko, więc trzeba było się podzielić na mniejsze grupy. Arkadiusz Borowiak wraz z dwójką kolegów załadował się do Toyoty Yaris i ruszyli do Poznania. Okazało się, że mieszkaniec poznańskiego Łazarza także był na koncercie. Najpierw jednak razem z pechowymi podróżnikami próbował naprawić samochód. Niestety, ale bezskutecznie. 

W czasie drogi fajnie nam się rozmawiało, ale nie zapamiętałem nazwisk moich pasażerów. Zapamiętałem jednak, że są z Międzychodu a ich szef ma podobne nazwisko do mojego szefa – wspomina Leszek Niedźwiedziński, który zabrał pechowych podróżników.

Rozstali sie w Poznaniu, jakby to było ich pierwsze i ostatnie spotkanie. Następnego dnia jadąc do warsztatu Pan Leszek zauważył, że w bocznej kieszeni jest karta do uruchomienia „Renówki”. Nie zastanawiał się ani chwili czy szukać autostopowiczów. Myślał raczej jak ich znaleźć. Tymczasem po zepsuty samochód miał jechać transport z Międzychodu. I wtedy Arkadiusz Borowiak stwierdził, że nie ma karty. Co teraz?
Pan Leszek jednak nie próżnował. Pomocna okazała się córka, która podpowiedziała mu, aby dać informację na forum chorzowskiego koncertu. Tak też uczynił. Jednocześnie ustalił numer telefonu na stację Orlenu, na której został samochód. Poprosił pracowników o zostawienie kartki z telefonem do siebie. Doszedł do wniosku, że jeśli nie uda się znaleźć właściciela karty przez internet to chociaż skontaktuje się z nim, kiedy będzie zabierał pojazd. Na podstawie tego co zapamiętał z rozmowy ustalił również telefon do firmy, w której pracował kierowca Reno. Jednak z uwagi na późną porę nikt nie odbierał telefonu.
Tymczasem ruszyła pomoc internautów. Post Pana Leszka proszący o pomoc w odnalezieniu „trzech młodych gości” udostępniono także na portalu „Naszego Miasta”. I szczęście zawitało u Arkadiusza Borowiaka. Szybko bowiem trafił do niego numer telefonu do Pana Leszka i można było odebrać pechową kartę.

Kiedy rozstawałem się z nimi, to pożegnałem się nie licząc na to, że jeszcze kiedyś się zobaczymy. A tu jednak miałem przyjemność znowu spotkać Arka – śmieje się Leszek Niedźwiedziński 

Bardzo szczęśliwy był oczywiście Arkadiusz Borowiak.

Jestem bardzo wdzięczny Panu Leszkowi. Okazało się też, że internet jest bardzo pomocny. A w dodatku, kiedy kolega pojechał z lawetą po samochód to za wycieraczką była kartka z numerem telefonu do Pana Leszka – opowiada z uśmiechem Arkadiusz Borowiak

Kiedy zapytaliśmy Pana Leszka dlaczego chciało mu się tyle czasu poświęcać na odnalezienie właściciela, ten odpowiedział krótko: "Każdy by to zrobił".
Przykro to powiedzieć, ale chyba jednak nie każdy by to zrobił. Dlatego też warto pisać o takich "Leszkach", którzy zamiast siedzieć przed telewizorem starają się, aby karta-kluczyk trafił do właściciela. Wielkie podziękowania za takie postępowanie. Wielkie podziękowania także dla internautów, którzy także nie pozostali obojętni. O pomocnych internautach przekonaliśmy się także wczoraj, kiedy jedna z naszych czytelniczek poprosiła o pomoc w znalezieniu koleżanki z lat szkolnych. Jeszcze tego samego wieczoru kontakt pomiędzy nimi został nawiązany. Czyli portal społecznościowy także łżczy a nie tylko dzieli. 

Jeżeli sami przeżyliście przygodę, w której pojawiła się pomocna dłoń to dajcie nam znać. Bo warto o takich ludziach pisać. I pokazywać, że wbrew wszystkiemu jest w człowieku dobro. Takie jak w Panu Leszku.

(Krzysztof Suszka)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© wiescimiedzychodzkie.pl | Prawa zastrzeżone