W wtorkowej strzelaninie został ranny m.in. 36-letni Bartosz Niedzielski. Pochodzący z Katowic Polak przyjechał do Strasburga 20 lat temu.
"Gazeta Wyborcza" dotarła do znajomych Bartosza Niedzielskiego, którzy przedstawili kulisy tego tragicznego wydarzenia.
- Tamtego dnia Bartek poszedł na koncert do jednego z klubów. Jeszcze zanim koncert się rozpoczął, Bartek razem ze znajomym dziennikarzem z Włoch i dwoma muzykami stali przed wejściem. Wyszli zapalić. Wtedy zobaczyli zamachowca z bronią. Od świadków wiemy, że rzucili się, żeby go powstrzymać. Dzięki nim drzwi zostały zamknięte, sprawca nie wszedł do środka – powiedzieli Renata i Bogusław Bojczukowie.

Przypomnieli także sytuację z paryskiego klubu Bataclan, w którym terroryści w 2015 roku strzelali do uczestników koncertu jak do kaczek. Tym razem mogło być podobnie. Polak razem ze swoimi kolegami zapobiegł jednak większej tragedii.
Wraz z rannym Włochem Bartosz Niedzielski z raną postrzałową głowy trafił do szpitala w stanie krytycznym. Walczy o życie. Natomiast 29-letni włoski dziennikarz Antonio Maegalizzi zmarł w szpitalu. Jest czwartą ofiarą zamachu.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wiescimiedzychodzkie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz