Zamknij
REKLAMA

Zwykły człowiek o niezwykłym życiorysie, czyli Joachim Pulina

10:41, 31.05.2020 | Ryszard Sulej
REKLAMA

Kilka lat temu otrzymałem zdjęcie 9 policjantów z 1932 roku, na którym jest st.przod. Joachim Pulina i inni policjanci z Posterunku w Międzychodzie. Posterunek Policji to przede wszystkim ludzie. Pomyślałem, że warto odtworzyć życiorysy tych policjantów i poznać ich bliżej. Na początek ustaliłem, że Joachim Pulina do Międzychodu został przeniesiony z woj. wołyńskiego 7 stycznia 1931 roku.

Ale po kolei. Wielokrotnie wyszukiwałem nazwisko PULINA w Internecie. Bez skutku. Aż tu w pewnego dnia czytam artykuł o Marianie Pulinie (1936-2005), profesorze, sławnym geografie, badaczu jaskiń, który pochodzi z Bydgoszczy. Był też wykładowcą na uczelniach we Wrocławiu i Sosnowcu. Później okazuje się, że to syn Joachima. I tak „po nitce do kłębka”. Odszukałem syna Mariana – Mateusza Pulinę i nadal mieszkająca w Bydgoszczy siostrę Barbarę Wnęk. Teraz tylko pozostało, aby nakłonić ich do rozmowy, aby chcieli podzielić się rodzinnym tajemnicami. Okazało się, że to otwarci i sympatyczni ludzie, którzy w swoich zbiorach posiadają wiele pamiątek po Joachimie.

Rodzina Pulinów od wielu pokoleń mieszkała i pracowała w Szynowie pow. olsztyński. Są rdzennymi Warmianami, takimi z krwi i kości. Utrzymywali się z ciężkiej pracy na roli, byli zaradni, żyli skromnie, ale nie brakowało im chleba. Ze swych dochodów potrafili wygospodarować na opłaty czesnego za szkoły swych dzieci. Pulinowie byli dumni, że wszystkie ich dzieci ukończyły szkołę powszechną, wówczas niemiecką. Polski jeszcze nie było na mapach Europy.

Joachim Pulina, przedwojenny starszy przodownik Policji Państwowej urodził się 20 marca 1893 roku, jako szóste z siedmiorga dzieci Jana i Gertrudy Pulinów. Młody Joachim przejawiał zdolności muzyczne i sam bardzo dążył do nauczenia się gry na skrzypcach. Zabiegał o nauki u miejscowego księdza i wuja Józefa. Okazało się, że Joachim ma talent i słuch muzyczny. Ukończył szkołę powszechną i w 1907 roku, rozpoczął naukę w konserwatorium muzycznym w Berlinie. Przez 4 następne lata pobierał nauki muzyki w elitarnej szkole, żyjąc u boku starszego brata Jana, który już wcześniej zadomowił się w Berlinie. Następne 2 lata życia Joachima to obowiązkowa służba w armii cesarskiej. Przez ten czas jest w orkiestrze wojskowej i pełni służbę jako ułan.

sierż. Joachim Pulina w mundurze pruskim

Dokładnie nie wiadomo co działo się w życiu młodego Joachima po zakończeniu służby wojskowej. Wiemy natomiast, po wybuchu I wojny światowej Joachim został powołany do wojska. Lata 1914-18 to Wielka Wojna, jak wówczas ją nazywano. Joachim służbę pełni nadal na koniu. Również jest czynnym muzykiem w orkiestrze wojskowej. Ba, nawet pełni funkcję pomocnika dyrygenta. Dla młodego Warmiaka to wielkie wyróżnienie. Został mianowany podoficerem i odznaczony Krzyżem Żelaznym. W czasie wojennej pożogi walczył w Kurlandii (dzisiejsza Estonia), pod Barczewem (Warmia), Libawą (Łotwa), potem w rejonie Tukums (Łotwa) i w Szwadronie Zapasowym Królewiec (Sambia). W 1917 roku był w 5. Pułku Huzarów w Słupsku (Kaszuby). Następnie został dowódcą 3. plutonu 3. Eskadry 2. Pułku. 

W 1918 roku wrócił do domu. Nadal nie było wiadomo, gdzie będzie przebiegać granica Polski. Liga Narodów postanowiła, że granice pomiędzy Polską i Niemcami ustali plebiscyt, który wyznaczony został na dzień 11.07.1920 roku. Młody Joachim czuje się Polakiem i włączył się do akcji plebiscytowej. Został komisarzem obwodowym, podpisał plebiscyt „za Polską”. Niestety sam plebiscyt został przegrany i Warmia z Mazurami oraz Powiśle zostały w granicach Niemiec. Joachim opuszcza Warmię i udaje się do Poznania. Wybiera zawód policjanta. 

Rok 1920. Jest już policjantem przyjętym na stan KW PP w Poznaniu. 2 czerwca 1922 roku ukończył szkołę przodowników PP w Łodzi i został przeniesiony do województwa wołyńskiego. Przez następne 9 lat pełni służbę w policji konnej na powiaty Luboml, Włodzimierz i Kowel. Nadal jest kawalerem i mieszka w Lubomlu. Teren Wołynia to bardzo niebezpieczny rejon. Tutaj nadal aktywne są odziały nacjonalistów ukraińskich i wielu band pospolitych rabusiów. Na Wołyniu, Joachim Pulina dał się poznać jako sprawiedliwy i rozważny dowódca. Wielokrotnie ze swym oddziałem rozbrajał bandy, realizował obławy na bandytów. Powiat Luboml uchodził duże skupisko band na Wołyniu. Rodzina pamięta, jak Joachim opowiadał o spotkaniu z szefem bandy. Ze swoim oddziałem ścigał pewnego Ukraińca. We wsi, niefortunnie zahaczył cholewą o sztachetę płotu i będąc na koniu nie mógł się uwolnić. Wtem z pobliskiego domu wyszedł z pistoletem w ręku szef bandy i rozpoznając Pulinę, pomógł mu uwolnić się i powiedział: „No Oczko, idzi”. Od noszonych okularów nazywany był „Oczko”. Zatem wyrobił sobie szacunek również u ludzi, których ścigał. Za dobrą i sumienną policyjną służbę w 1929 roku został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi i Medalem Dziesięciolecia. 

st.przod. Joachim Pulina (w środku) ze swoim 28-osobowym oddziałem Policji Konnej

Od 7 stycznia 1931 roku pełni służbę w Międzychodzie. Jest komendantem Posterunku PP i dowodzi 8 policjantami, m.in. Stanisławem Ćwiklakiem, Janem Mieczyńskim, Józefem Kaczmarkiem. Tutaj poznaje swoją przyszłą żonę Stanisławę Kalembę z lwowskiej rodziny Potockich. Stanisława jest nauczycielką w szkole żeńskiej przy ul. Gorzyckiej. Kameralny ślub odbył się w Poznaniu 29 lipca 1931 roku. Wiele czasu nie minęło i Joachim został przeniesiony do Bydgoszczy na Dworzec Główny, nadal jest komendantem.

Załoga Posterunku PP w Międzychodzie z 1932 roku

Z rozkazów Komendanta Wojewódzkiego PP w Poznaniu dowiadujemy się, że st.przod. Joachim Pulina z dniem 15.04.1935 roku przechodzi w stan spoczynku. Jest emerytowanym policjantem. Ale dalej jest związany z wymiarem sprawiedliwości i pełni funkcję oskarżyciela przy sądzie w Bydgoszczy. W 1936 i 1938 roku na świat przychodzą dzieci Joachima i Stanisławy: Marian (1936) i Barbara (1938). Mieszkają w Fordonie k. Bydgoszczy przy ul. Bydgoskiej 53. Przyjaciele, działacze społeczni i dawni współpracownicy pamiętają, że Joachim ma zasługi w kształtowaniu polskości na Warmii. Jest patriotą i w czerwcu 1938 roku występują z wnioskiem o odznaczenie Medalem Niepodległości. Niestety wniosek nie uzyskał akceptacji. 

We wrześniu 1939 roku Pulinowie zostają wysiedleni ze swojego mieszkania w Fordonie. Zamieszkują w Bydgoszczy przy ul. Piotrowskiego 5, u Marii – siostry Stanisławy. Już na początku 1940 roku do mieszkania Pulinów wkracza Gestapo i aresztuje całą rodzinę. Zapewne Niemcy pamiętają jego udział w plebiscycie na Warmii i służbę w policji. Furmanką całą rodzinę wiozą do lasu do tzw. Doliny Śmierci. Podczas jazdy uprosili furmana, aby ten zlitował się nad ich losem i zawiózł ich do więzienia w Koronowie. Na miejscu Joachim porozumiał się ze strażnikiem. Uzgodnił, że gdy tylko będzie otwarta brama, ma uciekać z dziećmi. Przy pierwszej sposobności uciekli za bramę i jak twierdzi p. Barbara Wnęk, opaczność nad nimi czuwała, gdyż za bramą ujrzeli zaprzęgnięty wóz, którego koń stał zesztywniały z zimna. Wsiedli na wóz, a Joachim dał komendę dla konia, a ten ruszył. Udali się w las, drogą do Nakła, do brata Ignacego. Ignacy przyjął brata Joachima z dziećmi. Stanisława nadal była w więzieniu w Koronowie. Spotkała tam Niemkę, matkę dwóch synów, których uczyła, więc ubłagała ją, aby wstawiła się za nią i tak się stało. Po kilku dniach została zwolniona i dojechała do Nakła.

st.przod. Joachim Pulina z orderami i szablą

W roku 1941 Gestapo wciąż pamięta o Joachimie. Został aresztowany i przewieziony do obozu pracy w Sachsenhausen k. Berlina. Potem przeniesiono go do obozu w Wewelsburgu i ponownie do Sachsenhausen. Z pewnością główną przyczyną aresztowania Puliny był udział w plebiscycie i służba w Policji Państwowej. Przed osadzeniem, tymczasowo został przewieziony do szkoły, gdzie oczekiwał na rejestrację. Miał możliwość ucieczki, ale nie skorzystał z niej. Liczył, że będzie traktowany sprawiedliwie i będzie zwolniony. Joachim opowiadał swoim dzieciom, jak będąc w obozie, zdarzało mu się „kombinować”. Mianowicie, wraz z pewnym Francuzem, chowali się w wielkim śmietniku, gdzie obaj ukrywali się na czas zbiórki, a gdy było liczenie więźniów, szybko dołączali do grupy, aby liczba się zgadzała. Każdy dzień, który można było odpocząć i zregenerować siły był niezwykle cenny. Dużym wsparciem była pomoc siostry Barbary, która systematycznie wysyłała Joachimowi żywność i inną pomoc. Po osadzeniu, wielokrotnie zwracał się do władz obozu o zwolnienie i argumentował, że w czasie okupacji bronił niemieckie kobiety przed atakiem chuliganów. Po kilku miesiącach przyszły potwierdzenia na piśmie, sporządzone przez te kobiety i potwierdzone przez sąd. To wystarczyło, aby Joachim został zwolniony. Władze obozu zrobiły z tego faktu „pokazówkę” i w obecności wszystkich więźniów, Joachim wyszedł na wolność. Niemcy chcieli tym pokazać, że „są dobrzy i że wybaczają”.

Jego droga do domu była bardzo długa i ciężka. Na dworcu w Berlinie, Joachim siedząc na ławce, czekał na siostrę Barbarę, lecz dopiero po pewnym czasie rodzeństwo rozpoznało się. Joachim po zwolnieniu z obozu był mocno odmieniony, opuchnięty i trudno było go rozpoznać. Joachim był u Barbary przez kilka miesięcy, aż „doszedł do siebie”, odzyskał siły i zdrowie. 

W 1941 roku rodzina zostaje zesłana do Generalnej Guberni. Mieszkają w Podobinie pow. nowosądecki. Przez cały czas piszą do siebie listy i wiedzą co się dzieje. Ich mieszkanie w Bydgoszczy zajęli Niemcy z Estonii. Dodajm, że byli to aktorzy. Na przełomie 1942/43 roku Joachim dołącza do rodziny w Podobinie. Barbara Wnęk pamięta pewnego gazdę, który donosił Niemcom na Polaków. Po wojnie zjawił się u nich w Bydgoszczy i prosił, aby Pulinowie wstawili się za nim i poręczyli, że był dobrym Polakiem.

W 1945 roku Pulinowie wracają do Bydgoszczy. Po pewnym czasie Stanisława otrzymuje nakaz pracy jako nauczycielka w szkole w Wierzchucinie Królewskim (pow. bydgoski). W tej sytuacji wszyscy tam wyjechali, prócz Mariana, który został u cioci Marii. W Wierzchucinie częstym gośćmi byli funkcjonariusze urzędu bezpieczeństwa, ale na całe szczęście nic nie znaleziono na Joachima. 

Po 9 latach, w 1954 roku rodzina wraca do Bydgoszczy i mieszka przy ul. Piotrowskiego 5. Stanisława Pulina pracuje w Wydziale Oświaty Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy i jest kierownikiem działu opieki na dziećmi. Joachim nie wstąpił do Związku Kombatantów, gdyż uważał, że są w nim ubecy, którzy tym sami załatwiają sobie swoje sprawy, a on woli ich unikać.

Nadal wielką pasją Joachima Puliny jest muzyka i boks amatorski, które wypełniają jego życie. Następne lata rodziny przebiegają dość ustabilizowane, choć utrzymują się z niewielkich emerytur. Marian podjął studia we Wrocławiu, Barbara w Bydgoszczy. Po ukończonych studiach zakładają rodziny. Nadszedł rok 1976. 18 sierpnia zmarła Stanisława, a 1 grudnia Joachim. Oboje spoczywają na Cmentarzu Parafialnym Bydgoszcz-Bielawki przy ul. Piłsudskiego.

Zawracam się z prośbą do Państwa. Jeżeli posiadacie jakiekolwiek informacje, zdjęcia lub dokumenty na temat rodziny Pulinów lub innych policjantów to podzielcie się nimi. Dzięki temu wiedza o tych, którzy tworzyli historię na terenie powiatu międzychodzkiego nie zostanie zapomniana. Kontakt Ryszard Sulej tel. 519 565 105.
 

(Ryszard Sulej)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%