Zamknij
REKLAMA

Rudolph - kopalnia odnaleziona po latach poszukiwań

19:26, 12.08.2020 | Roman Chalasz

Wiele razy na tych i innych łamach pisałem o kopalnictwie węgla brunatnego w „Zagłębiu Sierakowski – Międzychodzkim”. Z braku źródeł część informacji była oparta o poszlaki. Aż do tej pory, w ślad za ustaleniami prof. Jarysza uważałem, że najstarsze głębinowe kopalnie w naszej okolicy to „Oskar” i „Hermann” powstałe w Marianowie w 1854 roku. Teraz wiem, że się myliłem.

W końcu, po latach poszukiwań w archiwach natrafiłem na niewielką ale w pewnym sensie rewelacyjną teczkę. Akta sądowe gwarectwa węglowego „Rudolph” bei Zirke („Rudolf” pod Sierakowem), bo o nich mowa spoczywały spokojnie pomiędzy zupełnie z kopalnictwem nie związanymi dokumentami. Dzięki nim możemy dokładnie określić datę powstania Gwarectwa a jest to 7 sierpnia 1841 r. Ich unikalność polega przede wszystkim na tym, że poznajemy skład udziałowców gwarectwa. Jest to także unikalny przypadek zachowania części dokumentów specyficznej pod względem prawnym organizacji gospodarczej jaką było gwarectwo tak zwanego starego typu. Zrozumienie fenomenu prawnego tego sposobu organizowania się przedsiębiorców, jako, że nie ma on współcześnie żadnego odpowiednika, wymaga kilku słów wprowadzenia.

Strona tytułowa akt hipotecznych Gwarectwa ?Rudolph? (APP) kopia elektroniczna zbiory autora.

Na obszarze Niemiec na przełomie XVIII i XIX wieku obowiązywało prawo górnicze wydane przez Fryderyka II w 1769 roku. Z biegiem czasu przepisy te były przenoszone na wszystkie obszary objęte jurysdykcją Króla Prus w tym oczywiście także, po rozbiorach, na Wielkie Księstwo Poznańskie. Osoby chcące założyć kopalnię węgla brunatnego zobowiązane były dokonać zgłoszenia w Wyższym Urzędzie Górniczym i przejść całą procedurę administracyjną zmierzającą do uzyskania nadziału górniczego i zgody na eksploatację. Należało podać informację o miejscu znalezienia kopaliny, proponowane rozmiary i nazwę pola górniczego. Do obowiązków władz należało natomiast sprawdzenie czy dokonano znalezienia kopaliny i rozpatrzenie ewentualnych sprzeciwów, wnoszonych np. przez właścicieli sąsiednich pól górniczych. Następnym etapem było nadanie pola górniczego („Verleihung") i jego wymierzenie oraz oznaczenie granic na powierzchni terenu („Vermessen").

Pierwszeństwo do praw mieli ci, którzy o nadanie pierwsi wystąpili. Kopalnictwo obłożone było całym szeregiem danin: uiszczano dziesięcinę płaconą od wartości wydobytej kopaliny, daninę tak zwaną suchedniową czyli kwartalną przeznaczoną na utrzymanie urzędów górniczych oraz opłatę recessową (za nadanie górnicze niezależnie od prowadzenia wydobyci; opłata miała charakter kwartalny a nie uregulowanie jej przez 4 kwartały skutkowało cofnięciem nadania i sprzedaży go na wolnym rynku). Na podstawie wydanego nadania górniczego tworzono gwarectwo, specyficzny rodzaj spółki, które mogło prowadzić eksploatację kopaliny w oparciu o zbiorowy tytułu własności kopalni. Dzielił się on na 128 kuxów (udziałów).  Właściciele kuxów byli wpisani do księgi hipotecznej i tworzyli gwarectwo (Gewerkschaft) danej kopalni. Często, choć nie było to obligatoryjne, kuxy miały formę papieru wartościowego. Wartość kuxów nie była jednak wyrażona w pieniądzu a w ułamkowej części własności gwarectwa. Specyfika gwarectwa zawierała się w tym, że oprócz przedsiębiorców prowadzących kopalnię po 2 kuxy otrzymywali: właściciel gruntu (kuxy tak zwany dziedziczny, który jest powiązany z gruntem zajętym przez kopalnię, nie może być od niego odłączony żadnymi umowami oraz nie podlega sprzedaży) i Kasa Bracka (w oryginale: "kasa góralów i ubogich"), a 2 kuxy tworzyły specjalny fundusz przeznaczony na utrzymanie kościołów i szkół górniczych. Te 6 kuxów nazywano wolnymi, gdyż ich właściciele uczestniczyli w zyskach, a nie ponosili dopłat. Ponadto właściciel gruntów mógł otrzymać połowę (czyli 61) kuxów, jeżeli w ciągu 3 miesięcy od znalezienia kopaliny złożył oświadczenie, że przystępuje do udziału w eksploatacji, ale musiał wtedy w nią inwestować.

Umowa gwarectwa „Rudolph” została zawarta we Wronkach 7 sierpnia 1841 r. przez 5 gentelmanów, z których każdy objął równą część udziałów czyli 24 i 2/5 kuxa. Byli to Panowie: Paul Edward Pfotenhauer ze Szczecina (asesora tamecznego sądu), Conrad von Rappard z Glambeck pod Angerminde, lekarz medycyny Wilhelm Hermann Runde z Halle, Karol Fridrich Wilhelm Cohnheim z Alt Landsberg (Kostrzyn nad Odrą) oraz Heinrich Adolph Müller z Mylina właściciel ziemski. O ile co do roli ostatniego z panów nie ma wątpliwości, jest on przecież właścicielem gruntów, na których zlokalizowane są złoża. O tyle inni, z racji znacznego oddalenia swoich miejsc zamieszkania od Sierakowa wydają się być zagadką. Zakładałem, że byli to typowi inwestorzy kapitałowi, może nawet spekulanci. Jednak po dłuższym poszukiwaniu wiadomości o naszych bohaterach przynajmniej jeden z nich ujawnił swoją naturę i ogromny wpływ jaki wywarł na przemysł wydobywczy całej Brandenburgii. Postacią tą jest Conrad von Rappard (ur. 19.08. 1805 r. w Unna , zm. 11.06.1881 r. w Matten koło Interlaken w Szwajcarii). O jego działalności gospodarczej, politycznej a także bankructwie i ucieczce do Szwajcarii przeczytacie na stronie Sieraków - historia nieznana     

Portret Konrada von Rappard/ foto: Wikipedia

Zgłoszenie woli górniczej „Rudolph” nastąpiło 14 lutego 1843 r. kopalnia została zaś zarejestrowana 5 kwietnia 1843 r. Od tej pory Panowie ponosili konieczne opłaty, do których byli regularnie wzywani przez Główny Urząd Górniczy z Wałbrzycha wydaje się jednak, że wydobycia na większą skalę nie podjęli. W tej samej teczce zachowały się dokumenty rozszerzające aktywność wydobywczą o sąsiadujące pola górnicze Rubicon I, II i III jednak nie zostały one zgłoszone (co zresztą jest zrozumiale zważywszy na zapisy Ustawy Górniczej określające oddalenie kopalń od siebie). Ostatnie ślady archiwalne kopalni to pisma Dolnośląskiego Królewskiego Urzędu Górniczego do właścicieli z marca 1848 roku wzywające do wniesienia opłaty recessowej. Później korespondencja zanika co może oznaczać unieważnienie nadania górniczego z mocy prawa. Tak oto losy maleńkiego Mylina koło nieco tylko większego Sierakowa wplotły się w wielką historię górnictwa węgla w Brandenburgii. 

(Roman Chalasz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA